Kanonizacja Świętej Elżbiety od Trójcy Świętej - Zakon OO. Karmelitów

Kanonizacja Świętej Elżbiety od Trójcy Świętej

„Na chwałę Świętej i Nierozdzielnej Trójcy, dla wywyższenia katolickiej wiary i wzrostu chrześcijańskiego życia, na mocy władzy naszego Pana Jezusa Chrystusa i świętych Apostołów Piotra i Pawła, a także Naszej, po uprzednim dojrzałym namyśle, po licznych modlitwach i za radą wielu naszych Braci w biskupstwie orzekamy i stwierdzamy, że błogosławieni Salomon Leclercq, Józef Sánchez del Río, Emanuel González García, Ludwik Pavoni, Alfons Maria Fusco, Józef Gabriel del Rosario Brochero i Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej Catez są świętymi i wpisujemy ich do katalogu świętych, polecając, aby odbierali oni cześć jako święci w całym Kościele" - powiedział o godz. 10.32 papież wygłaszając formułę kanonizacyjną.

W niedzielę 16 października w gronie nowych świętych znalazła się też francuska karmelitanka Elżbieta od Trójcy Świętej.

Rys biograficzny


Elżbieta od Trójcy Świętej, zwana też Elżbietą z Dijon, była karmelitanką. Urodziła się 18 lipca 1881 r. jako Élisabeth Catez. Uzdolniona muzycznie, w wieku 13 lat zdobyła pierwsza nagrodę w konkursie pianistycznym w konserwatorium w Dijon. Jednak już rok później poczuła pragnienie oddania się całkowicie Jezusowi Chrystusowi. Do Karmelu wstąpiła mając 21 lat i przyjęła imię Elżbiety od Trójcy Świętej.

„Karmelitanka - pisała - to dusza, która patrzy na Ukrzyżowanego, która zrozumiała miłosną mękę jego duszy i pragnie oddać się tak jak On”. Elżbieta chciała być „żywą chwałą Trójcy Świętej”. Jej obfita korespondencja świadczy, że pomogła swej siostrze, matce rodziny, jak również wielu przyjaciołom, urzeczywistnić ten ideał w warunkach życia ludzi świeckich. Chciała Chrystusowi „oddać miłość za Miłość” w życiu codziennym. Jej listy wypełnia pewność, że miłość Boża ofiarowana jest wszystkim.

Znawcy jej biografii uważają, że tajemnica świętości karmelitanki z Dijon polegała na zapomnieniu o sobie, zaprzestaniu dyskusji ze swoim egoistycznym „ja”, aby wpatrywać się w Chrystusa, który wprowadza człowieka w intymną zażyłość z Trójcą Świętą. Zażyłość ta rozświetla codzienność i przemienia nawet cierpienie i śmierć w „drogę Życia” - przekonywała Elżbieta. „Trójca Święta - pisała - jest naszym mieszkaniem, tu jesteśmy u siebie, to nasz dom rodzinny, którego nigdy nie powinniśmy opuszczać”.

W listopadzie 1904 r. ułożyła swą słynną modlitwę do Trójcy Świętej: „Mój Boże, Trójco, którą uwielbiam”, w której całkowicie ofiaruje się Bogu. Dotknięta nieuleczalną wówczas chorobą Addisona, po trwającej 9 miesięcy agonii, zmarła 9 listopada 1906 r., w wieku 26 lat. Jej ostatnie słowa brzmiały: „Idę do Światła, do Miłości, do Życia”.

25 listopada 1984 r. Jan Paweł II ogłosił ją błogosławioną. Nazwał ją wówczas „pewnym przewodnikiem” na drodze do Boga w naszych czasach.

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas Mszy Św. Kanonizacyjnej – tłumaczenie polskie

Na początku dzisiejszej Eucharystii skierowaliśmy do Pana następującą modlitwę: „spraw, aby nasza wola była zawsze Tobie oddana i abyśmy szczerym sercem służyli Twojemu majestatowi” (Kolekta).

Sami nie jesteśmy w stanie utworzyć sobie takiego serca, tylko Bóg może je takim uczynić i dlatego prosimy Go o to w modlitwie, przyzywamy takiego serca od Niego jako daru, jako Jego „stworzenia”. W ten sposób jesteśmy wprowadzeni w temat modlitwy, która znajduje się w centrum czytań biblijnych dzisiejszej niedzieli i stanowi wyzwanie także dla nas, zgromadzonych tutaj na kanonizacji nowych świętych. Osiągnęli oni cel, mieli serce szczodre i wierne dzięki modlitwie: modlili się ze wszystkich sił, zmagali się i zwyciężyli.

Trzeba zatem się modlić podobnie jak Mojżesz, który był przede wszystkim człowiekiem Bożym, człowiekiem modlitwy. Widzimy go dzisiaj w wydarzeniu bitwy przeciw Amalekitom, stojącego na wzgórzu z podniesionymi rękami. Ale co jakiś czas ramiona z powodu ciężaru jemu opadały i w takich chwilach lud doznawał porażki. Zatem Aaron i Chur posadzili Mojżesza na kamieniu i podparli jego wzniesione ręce, aż do ostatecznego zwycięstwa.

To jest styl życia duchowego, jakiego wymaga od nas Kościół: nie aby wygrać wojnę, ale żeby wygrać pokój! W wydarzeniu Mojżesza znajdujemy ważne przesłanie: trud modlitwy wymaga, aby wspierać się wzajemnie. Zmęczenie jest nieuniknione, czasami nie dajemy już rady, ale przy wsparciu braci nasza modlitwa może trwać, dopóki Pan nie doprowadzi swego dzieła do końca.

Święty Paweł, pisząc do swego ucznia i współpracownika Tymoteusza, poleca mu, by trwał mocno w tym, czego się nauczył i w co stanowczo wierzy (por. 2 Tm 3,14). Jednak także Tymoteusz nie mógł tego dokonać sam: nie wygrywa się „bitwy” wytrwałości bez modlitwy. Ale nie jest to modlitwy sporadyczna, wahająca się, ale taka jakiej naucza Jezus w dzisiejszej Ewangelii: „zawsze się modlić się i nie ustawać” (Łk 18,1). Jest to sposób chrześcijańskiego działania: trwać mocno w modlitwie, aby trwać mocno w wierze i świadectwie. I oto znowu pojawia się w nas głos: „Ależ Panie, jak to możliwe, aby nie ulec znużeniu? Jesteśmy ludźmi ... nawet Mojżesz się zmęczył!”. To prawda, każdy z nas się męczy. Ale nie jesteśmy sami, jesteśmy częścią Ciała! Jesteśmy członkami Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Jego ramiona są podnoszone do nieba w dzień i w nocy, dzięki obecności Chrystusa Zmartwychwstałego i Jego Ducha Świętego. I tylko w Kościele oraz dzięki modlitwie Kościoła możemy trwać mocno w wierze i świadectwie.

Wysłuchaliśmy w Ewangelii obietnicy Jezusa: „Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego” (Łk 18,7). Oto tajemnica modlitwy: wołać, nie ulegać znużeniu a jeśli jesteś zmęczony, to trzeba prosić o pomoc, aby mieć ręce wzniesione. Oto modlitwa, jaką objawił nam Jezus i dał nam w Duchu Świętym. Modlitwa nie jest schronieniem się w świecie idealnym, nie jest ucieczką do fałszywego egoistycznego spokoju. Wręcz przeciwnie, modlitwa jest zmaganiem się, jest pozwoleniem, aby także Duch Święty modlił się w nas. A Duch Święty uczy nas się modlić, to On nas prowadzi w modlitwie, sprawia, że modlimy się jak dzieci.

Święci to mężczyźni i kobiety, którzy dogłębnie wchodzą w tajemnicę modlitwy. Mężczyźni i kobiety, którzy walczą za pomocą modlitwy, pozwalając aby modlił się i walczył w nich Duch Święty. Walczą aż do końca ze wszystkich swoich sił i zwyciężają, ale nie sami: Pan zwycięża w nich i wraz z nimi. Także tych siedmioro świadków, którzy dzisiaj zostali kanonizowani stoczyło z modlitwą dobrą walkę wiary i miłości. Z tego powodu wytrwali mocni w wierze z sercem szczodrym i wiernym. Niech przez ich przykład i wstawiennictwo Bóg da również nam być mężczyznami i kobietami modlitwy; byśmy wołali do Boga w dzień i w nocy, bez wytchnienia; byśmy pozwolili, ażeby Duch Święty modlił się w nas, i byśmy się modlili wspierając się nawzajem, aby trwać ze wzniesionymi ramionami, dopóki nie zwycięży Boże Miłosierdzie.

Wykorzystano materiały i zdjęcia ze stron:
http://gosc.pl/doc/3007772.Elzbieta-od-Trojcy-Swietej-bedzie-swieta
http://gosc.pl/doc/3501215.Kosciol-ma-7-nowych-swietych-wsrod-nich-bohater-Cristiady/2
http://niedziela.pl/artykul/21074/Elzbieta-od-Trojcy-Swietej-bedzie

 

Strona internetowa w trakcie aktualizacji