Co znaczy być karmelitą? - Zakon OO. Karmelitów

Co znaczy być karmelitą?

Dla mnie być karmelitą to nie przypadek lub coś drugorzędnego, zajmującego miejsce na równi z innymi problemami mojego życia. Wprost przeciwnie - jest to główny i zasadniczy sens mojego życia, porównywalny ze źródłem, z którego rzeka bierze swój początek. Dzisiaj, kiedy mówimy o "życiu", mówimy zarazem o "relacjach". W moim życiu karmelity istnieją trzy podstawowe relacje.

Przede wszystkim moja relacja w stosunku do Boga. Jest to stałe i nieprzerwane poszukiwanie coraz głębszego zjednoczenia z Tym, którego chcę kochać jako istotę mojego życia; to poszukiwanie, które napełnia mnie wolnością, prawdą i siłą. Dlatego też ta relacja do Boga nie może być dla mnie zajęciem określonej postawy religijnej, spełnieniem zadania czy też kolejnym oddaniem czci Bogu według tablicy Prawa. Relacja ta oznacza raczej: myśleć, pragnąć, działać, przekształcać własne życie według woli Trójcy Świętej, bez której nie mogę żyć, gdyż to właśnie dla Niej bije moje serce; i chciałbym tylko mieć czas na powtarzanie bez znużenia, z nieskończoną czułością: "kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię!" Trudności, które przeszkadzają w tym zjednoczeniu są liczne, lecz nie doprowadzają do załamania się wzrastającego we mnie pragnienia odnalezienia oblicza Bożego w Jego wcielonym Synu i w komunii z Duchem Świętym, który mnie ożywia.

Następną relacją jest mój związek z tymi, którzy należą do Rodziny Karmelitańskiej. Nie mogę tutaj pojmować moich więzi z nimi jako obowiązku kochania własnych braci i sióstr; jest to raczej "wylanie" na zewnątrz, danie im tego wszystkiego, co tworzy we mnie komunia z Bogiem. Oznacza to, że ten, kto żyje ze mną tym samym charyzmatem karmelitańskim, nie może być traktowany jako odbiorca mojej dobrej woli, ale jako współtwórca i współuczestnik tego samego daru.

Powiedziałem wyżej, że być karmelitą, oznacza żyć w zjednoczeniu z Bogiem. Niestety, w tej materii zachodzi często rozbieżność pomiędzy teroią a codziennym doświadczeniem. Pochodzi to bez wątpienia stąd, że mój związek z Chrystusem nie jest jeszcze doskonały i zupełny. Ponadto nasz styl życia - w pewien sposób odbiegający od naturalnego - bazuje na słowie Jezusa oraz na wzorze, jaki zostawił nam On żyjąc na ziemi (rady ewangeliczne czystości, ubóstwa i posłuszeństwa). To właśnie ten fakt sprawia nieuniknione trudności w życiu wspólnotowym, gdyż nie wybiera się tych, z którymi się żyje, lecz jest się wybranym i umieszczonym razem z innymi przez Jezusa. To właśnie na tym poziomie ma miejsce asceza: wzajemna pomoc, słuchanie, dyspozycyjność, cierpliwość, wyrozumiałość... Nie oznacza to na pierwszym miejscu oczekiwania tego wszystkiego od wspólnoty, ale konieczność oddania siebie - jako dar - wszystkim braciom. Gdy każdy odda siebie wspólnocie, wówczas każdy otrzyma od niej wszystko.

Pozostaje jeszcze relacja do wszystkich innych ludzi. Ta łączność jest szeroko powiązana z moją relacją do Boga i braci w Zakonie, gdyż z niej wypływa. Można powiedzieć, że jest ona zbudowana przez dwie omówione wyżej relacje; całe bogactwo, które czerpię z kontemplacji Boga i życia we wspólnocie, przekazuję przez służbę i apostolstwo ludziom, których na mojej drodze stawia Chrystus.

Te trzy wymiary w moim życiu karmelity można by streścić trzema słowami, określającymi charyzmat Karmelu: MODLITWA, BRATERSTWO, MISJA. Być karmelitą dzisiaj, znaczy dla mnie uczynić z tych trzech rzeczywistości, w kolejności w jakiej są cytowane, fundament całego mojego życia. Oczywiście istnieje możliwość zmiany porządku tych trzech wartości, lecz taka zmiana zawsze pozostanie obca duchowi Karmelu. Wydaje mi się, że te wartości zbudowane jedna poprzez drugą, mogą znaleźć swoje wytłumaczenie przy pomocy obrazu Trójcy Świętej; Bóg Ojciec (modlitwa) to fundament i początek jakiejkolwiek wsólnoty; Bóg Syn Boży (braterstwo) to wzór doskonałej umiejętności dzielenia się z Ojcem tym wszystkim, co się posiada; Bóg Duch Święty (apostolstwo, misja) to promieniowanie miłości otrzymanej od Ojca i przeżywanie jej z wszystkimi braćmi.

Zostało jeszcze do powiedzenia jedno słowo, potrzebne do tego, aby przedstawić wyżej wspomniane relacje we właściwym świetle. To słowo, to MIŁOSIERDZIE. Zostało ono przywrócone Kościołowi i całemu światu przez Małą Teresę z Lisieux. Miłosierdzie umożliwia realizację powyższych wartości i ożywia je. Dzięki miłosierdziu możemy się zawsze modlić do Ojca, gdyż Jego Syn powiedział nam, że Ojciec oczekuje nas zawsze z niepokojem, nawet wtedy, gdy zgrzeszyliśmy.

Braterstwo jest możliwe, gdyż Jezus nauczył nas i pokazał, jak daleko można pójść żyjąc we wspólnocie. Można być wreszcie misjonarzem, bo miłosierdzie Ojca porusza nas swoją własną miłością, pobudzając do działania, by wszystko i wszystkich doprowadzić do jedności z Trójcą.

Na zakończenie dodam, że życie według tych trzech relacji jest dla mnie - jako karmelity - możliwe, ponieważ odnajduję je we wzorach Karmelu: proroku Eliaszu i Dziewicy Maryi. Znajdując je tutaj, mogę śmiało podjąć starania o odwzorowanie ich w moim życiu.

Gianfranco Tuveri OCarm.

(tłum. Leszek Pawlak O.Carm)