Święci i błogosławieni - Zakon OO. Karmelitów

Święci i Błogosławieni XX/XXI wieku

św. Nuno Álvarez Pereira - Patron na trudne czasy

Nuno (Noniusz) Álvares Pereira urodził się 24 czerwca 1360 w Cernach, zmarł 1 kwietnia 1431 w Lizbonie. Był rycerzem i arystokratą, politykiem i głównym dowódcą wojsk portugalskich. Żył w czasach burzliwych, kiedy to Portugalia za wszelką cenę starała się uwolnić spod dominacji kastylijskiej (hiszpańskiej) i uzyskać niepodległość. Uważany jest za bohatera narodowego i współtwórcę niepodległości Portugalii.

W wieku dwudziestu trzech lat Nuno Álvares Pereira dzięki szczególnym zdolnościom i geniuszowi militarnemu został mianowany głównodowodzącym siłami portugalskimi, co oznaczało, że po królu był najważniejszą
i najpotężniejszą osobą w królestwie. Jako dowódca wojskowy odniósł zwycięstwo w licznych bitwach z siłami kastylijskimi, a to dało początek niepodległości Portugalii.

W lipcu 1422 roku Nuno zostawił swój dom, bogactwa rozdał  ubogim, wyrzekł się władzy, zaszczytów i wstąpił do klasztoru karmelitańskiego
w Lizbonie, którego był fundatorem.  Przez rok żył tam razem z braćmi zajmując się pracą przy wykończeniu kościoła i klasztoru. Dużo czasu spędzał na placu budowy, nadzorował robotników i osobiście wykonywał wiele ręcznych wykończeń. Po roku czasu złożył śluby i został prostym bratem zakonnym, przybierając imię: Noniusz od Matki Bożej.

Jako brat zakonny zajmował się najbardziej „upokarzającymi” pracami w klasztorze. Przełożeni próbowali mu to wyperswadować, byli wręcz zawstydzeni, że człowiek z jego „pozycją” wykonuje tego typu czynności. Można sobie wyobrazić jakim zdziwieniem i zaskoczeniem dla Lizbończyków było widzieć ”Niepokonanego” (tak powszechnie nazywano go w czasie wojny z Kastylią) chodzącego po mieście i proszącego o jałmużnę. Sam król naciskał na przełożonych, aby przekonali Noniusza i zabronili mu kwestować na ulicach i placach Lizbony, czy też usługiwać biednym w zorganizowanej dla nich stołówce. Świętość jego życia i wiara w moc jego wstawiennictwa były tak znane i szanowane, że gdy przechodził wiele osób prosiło go
o błogosławieństwo, czy też próbowało ucałować jego rękę lub dotknąć brzegu połatanego habitu.

Brat Noniusz od Matki Bożej zmarł w opinii świętości 1 kwietnia 1431 roku w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Dwór królewski, Lizbona i Portugalia uroczystym pogrzebem oddali cześć temu pokornemu bratu, okrzykując go bohaterem narodowym i świętym. Jego grób w krypcie Kościoła Karmelitów stał się miejscem licznych pielgrzymek i modlitwy. W kronikach klasztornych dokładnie opisanych i udokumentowanych jest 82 cudów i uzdrowień, a o wielu innych tylko się wspomina.

23 stycznia 1918 roku Benedykt XV uznał go za błogosławionego ze względu na kult utrzymujący się od niepamiętnych czasów, stawiając go jako wzór dla walczących w pierwszej wojnie światowej, by nie zapominali o chrześcijańskiej miłości bliźniego i dążyli do sprawiedliwego pokoju. Proces kanonizacyjny rozpoczęty już w 1940 roku zakończył się uroczystością kanonizacyjną 26 kwietnia 2009 roku.

bł. Tytus Brandsma

O. Tytus Brandsma - mistyk Karmelu, męczennik Dachau. Przede wszystkim był holenderskim karmelitą i wzorowym kapłanem, cenionym dzięki wewnętrznej równowadze, z jaką umiał łączyć głębokie życie duchowe z działalnością apostolską. Oprócz czasu przeznaczonego na modlitwę i rozmyślanie, na studia i wykłady na Uniwersytecie, znajdował wolne chwile na różnorodne zajęcia związane z życiem społecznym i duchowym tamtych czasów. Jako człowiek o jasnych i głębokich przekonaniach, nie zawahał się przystąpić do walki w obronie wolności, wiary i godności ludzkiej, przeciw neopogańskiej ideologii rasistowskiej. Dzięki wytrwałości i energii, z jaką wyznawał zasady wiary i bronił wolności nauczania i prasy katolickiej, został uznany przez nazistów za "niebezpiecznego". Po sześciu miesiącach swojej Kalwarii w więzieniach i obozach koncentracyjnych, o. Tytus Brandsma został brutalnie zamordowany w Dachau 26 lipca 1942 r.

Jego odważna postawa, silny i prawy charakter, jego śmierć dla Ewangelii są wyzwaniem dla dzisiejszego człowieka, który chce szukać tego, co nadaje życiu głębszy sens.

bł. Hilary Januszewski - Męczennik z Dachau

Okres II wojny światowej i okupacji hitlerowskiej  był  czasem niezwykle krwawego prześladowania Kościoła. W tej dramatycznej konfrontacji zła z dobrem, Kościół w Polsce przemówił świadectwem wielkiej rzeszy swych męczenników, którzy oddali życie opowiadając się za wiernością Bożemu Prawu i za tym wszystkim, co oznacza „być chrześcijaninem”. Wśród tysięcy księży, zakonników i zakonnic, piękną kartę męczeństwa zapisała także Prowincja Polska  Zakonu  Karmelitów,  z którego  siedmiu zakonników zginęło za wiarę i Ojczyznę. Jednym z nich jest bł. O. Hilary Paweł Januszewski – męczennik z Dachau.

Paweł Januszewski urodził się 11 czerwca 1907 r. w miejscowości Krajenki, niedaleko Tucholi. Szkołę podstawową ukończył w Gręblinie,  następnie uczęszczał do gimnazjum w Sucharach, którego nie ukończył z powodu braku środków finansowych. Od roku 1926 zamieszkał w Krakowie, pracując, uczęszczał na kursy  przygotowujące go  do egzaminu dojrzałości. We wrześniu 1927 roku postanowił pójść za głosem serca i poświęcić się służbie Bogu, wstępując do Zakonu Karmelitów.
 
W Zakonie obrał imię Hilary i rozpoczął nowicjat we Lwowie. Studia filozoficzne ukończył w Krakowie i w 1931 roku został wysłany przez przełożonych do Międzynarodowego Kolegium św. Alberta w Rzymie, by tam kontynuować studia teologiczne. W Rzymie złożył śluby wieczyste a po ukończeniu czwartego roku teologii w roku 1934 przyjął święcenia kapłańskie. Po uzyskaniu stopnia lektora teologii otrzymał nagrodę dla najwybitniejszego studenta Rzymskiej Akademii św. Tomasza i powrócił do Krakowa. W Konwencie krakowskim o. Januszewski został obdarzony odpowiedzialną funkcją prefekta kleryków a w Seminarium zakonnym funkcją profesora teologii dogmatycznej i historii Kościoła. Przełożeni pokładając w nim wielkie nadzieje mianowali go przeorem klasztoru krakowskiego.

O. Hilary, dla siebie bardzo surowy i wymagający, w stosunku do podwładnych dał się poznać jako człowiek obdarzony wielką cierpliwością. Znany był w Krakowie jako osoba mająca nieugięty charakter i spokój ducha. Szczególną troską otaczał potrzebujących i chorych.
Ostatnie miesiące 1940 roku były trudnymi chwilami dla klasztoru krakowskiego. W grudniu żołnierze niemieccy przyszli aresztować kilku zakonników. Wówczas o. Hilary – nieobecny w czasie aresztowania - sam zdecydował się iść na Gestapo, twierdząc, że to on jest przeorem i on odpowiada za cały klasztor. Był to dzień jego aresztowania i początek „Kalwarii”. Został uwięziony na Montelupich. Stąd przewieziono go do Sachsenchausen, a następnie w 1941 roku do obozu koncentracyjnego w Dachau. Odtąd był już tylko numerem 27648.

W obozie pracował fizycznie na plantacjach. Był ceniony przez współwięźniów za dobroć, uczynność i poświęcenie. Wyróżniał się pogodą usposobienia. Tak ojca Januszewskiego wspominał współwięzień, ks. Kazimierz Mielewski: „Nie tylko ja miałem go w obozie za przyjaciela. Ale było takich bardzo dużo wśród księży, którzy cenili u niego jego dobroć, jego uczynność. Nikomu nie odmówił pomocy. A czynił to z taką skromnością i taką prostotą… Był pogodnego usposobienia, bo miał zawsze ufność w lepsze jutro. Ta cnota gromadziła przy nim dużo takich, którzy potrzebowali pociechy. On dodawał im otuchy. Karmelita wszystkim dawał przykład życia modlitewnego”. Wszyscy więźniowie w Dachau oczekiwali wyzwolenia, bowiem dochodziły już do nich wieści, że front aliantów posuwa się szybko naprzód niosąc upragnioną wolność. Nadzieje ocalenia zostały jednak rozwiane przez epidemię tyfusu plamistego, która szybko rozprzestrzeniła się w obozie. Baraki z chorymi odgrodzono siatką, aby nikt nie mógł się skontaktować z zarażonymi oraz by nikt stamtąd nie wyszedł.

Decyzja o zgłoszeniu się do pracy w blokach zarażonych nie była łatwa, była bowiem równoznaczna ze śmiercią. Pomimo to zgłosiło się 32 kapłanów, którzy w poczuciu odpowiedzialności za bliźniego zdecydowali się podjąć tę posługę. Po kilku dniach, kierowany gorliwością, dobrowolnie dołączył do nich o. Hilary Januszewski, tłumacząc innym: „Tutaj jesteśmy niepotrzebni… A decyzję podejmuję w pełni świadomości ofiary z własnego życia. Ja już stamtąd nie wrócę, ale tam nas potrzebują.”  Wśród chorych apostołował 21 dni i 25 marca 1945 roku, niedługo przed oswobodzeniem obozu, został  powołany do Chrystusowej chwały, kończąc swoje młode życie.

Jego ciało zostało spalone w obozowym krematorium w Dachu. Oddał swoje życie jako męczennik miłości. Jan Paweł II wyniósł go na ołtarze wśród 108 męczenników II wojny światowej w czasie wizyty w Polsce w czerwcu 1999 roku.

bł. Angelo Paoli - Apostoł miłosierdzia i ojciec ubogich

Ojciec Angelo Paoli przyszedł na świat 1 września 1642 roku w maleńkiej wiosce Argigliano leżącej pośród wzgórz Toskanii. Był pierwszym z siedmiorga dzieci małżonków Anioła i Santy Morelli. Na chrzcie świętym otrzymał imię Franciszek.

27 października 1660 r. w wieku siedemnastu lat wstąpił do zakonu karmelitańskiego w Fivizzano. Otrzymał habit i od tego momentu na zawsze stał się bratem Angelo Paoli.

W klasztorze we Florencji ukończył studia filozoficzno-teologiczne i przyjął święcenia kapłańskie. Kariera akademicka nie pociągała go, ponieważ czuł się wezwany przez Boga do służby bliźniemu w osobach biednych, chorych i potrzebujących.

W marcu roku 1687 ojciec Angelo z polecenia przełożonych udał się do Rzymu. Na początku w klasztorze w Św. Marcina pełnił funkcję mistrza nowicjuszy. Wierny temu obowiązkowi nie pozostał jednak obojętny ani bezczynny wobec ubogich, których pełno było na ulicach i w zakamarkach wiecznego miasta. Wieść o jego posłudze „szafarza ubogich” rozniosła się po mieście do tego stopnia, że każdego dnia musiał zatroszczyć się o posiłek dla trzystu osób. Ojca Angelo wspierali jego przyjaciele i współbracia, chociaż nie wszyscy z nich akceptowali to co robił. Niektórzy krytykowali i wyśmiewali jego dzieło miłosierdzia. Inną posługą ojca Angelo były odwiedziny domowe i pomoc ubogim rodzinom, które wstydziły się publicznie żebrać. Nawiedzał także chorych i samotnych przygwożdżonych do swoich nędznych legowisk przez chorobę czy kalectwo. Jednak posługą, w której ukazywała się w pełni jego miłość ojca i człowieka zakochanego w Chrystusie była służba, którą spełniał w szpitalu jako pielęgniarz. Przychodził do szpitala, przynosząc żywność i wszystko to, co potrzebne było  dla chorych nie mających nikogo, kto by się o nich zatroszczył. Opatrywał rany, mył kalekich, karmił niezdolnych do samodzielnego jedzenia, przyjmował na siebie również i takie obowiązki jak mycie szpitalnych podłóg czy latryn.

Chorzy byli dla niego „braćmi Jezusa”. Nazywał ich „dostojnikami ważnych rzeczy” – kiedy im służył, wszystko inne stawało się dla niego mniej ważne lub nieistotne. 20 stycznia 1720 r. żegnając się ze współbraćmi powiedział: „powierzam wam moich biednych i chorych”. Wówczas jego wielkie serce przestało bić.

W trakcie uroczystości pogrzebowych ciało pokornego zakonnika procesyjnie niesione było ulicami miasta, tak aby wszyscy biedni mogli pożegnać swego ojca. Ojciec Angelo został pochowany w specjalnie przygotowanym grobowcu w Bazylice św. Marcina, a na płycie grobowca papież Klemens XI kazał wykuć napis: „ojciec ubogich”. W niedzielę Dobrego Pasterza, 25 kwietnia 2010 r., w Bazylice św. Jana na Lateranie, Sługa Boży Angelo Paoli, karmelita, został ogłoszony Błogosławionym.

bł. Maria Teresa Scrilli

Matka Teresa urodziła się w Toskanii, 15 maja 1825 roku. Idąc za głosem swojego powołania, pod wpływem przykładu i duchowości św. Magdaleny De’ Pazzi, wstąpiła do klasztoru, w którym żyła Święta Magdalena. Po upływie czasu próby, napisała w swoim dzienniczku, że kochała życie klasztorne lecz w głębi serca czuła, że Bóg jej tam nie chciał. Wystąpiła więc z klasztoru stając się członkiem Trzeciego Zakonu Karmelitańskiego i przyjmując imię Marii Teresy od Jezusa. Powróciła do swej rodzinnej miejscowości Montevarchi. Miejscowe rodziny zaczęły powierzać jej swoje córki, którym zapewniała regularne lekcje i katolickie wychowanie. Zaczęła wzrastać liczba „nauczycielek”, które wraz z Teresą dzieliły różne pobożne praktyki i dały początek przyszłej pracy nad powstaniem instytutu. Niestety Matce Scrilli nie dane było cieszyć się wzrostem i rozkwitem swojego instytutu. W chwili śmierci 14 listopada 1889 roku Instytut składał się z jednej wspólnoty, w której żyły 2 siostry, jedna nowicjuszka i jedna postulantka.

Zrządzeniem Bożej Opatrzności, dnia 1 maja 1888 roku Klementyna Mosca z Osimo wstąpiła do zgromadzenia. Uważana jest za współzałożycielkę Instytutu, ponieważ w czasie gdy ona nim kierowała zaczął rozwijać się z rozmachem, ciesząc się licznymi powołaniami i fundacjami. To ona nadała zgromadzeniu nową nazwę: Instytut Naszej Pani z Góry Karmel, który został afiliowany do zakonu Karmelitańskiego w roku 1929. Pod koniec życia matki Klementyny Instytut liczył 41 domów a jego główny cel, którym była edukacja został rozszerzony i wzbogacony o inne rodzaje posług miłosierdzia. Obecnie zgromadzenie liczy ok. 250 sióstr pracujących w 40 wspólnotach rozsianych po całym świecie. Do rozmaitych form działalności edukacyjnej, katechetycznej i parafialnej dodano również opiekę nad chorymi. Siostry pracują w domach dla osób w podeszłym wieku, hospicjach, szpitalach, okazując potrzebującym dużo serca i życzliwości - cnoty, które charakteryzowały życie matki bł. Teresy Scrilli.

Dnia 8 października 2006 roku w Fiesole (Florencja) założycielka Instytutu Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, Matka Teresa Scrilli została wyniesiona do chwały ołtarzy. Dołączyła do grona świętych, błogosławionych i męczenników, którzy urzeczywistniali charyzmat karmelitański oraz jego duchowość na różnych drogach ich życia.

bł. Candelaria od św. Józefa

Zuzanna Paz Castillo urodziła się 11 sierpnia 1863 roku w Alta Gracia De Orituco. Pochodziła z ubogiej, ale bardzo szanowanej i pobożnej rodziny. Otrzymała staranne wykształcenie oraz formację duchową, które stanowiły podwaliny całego jej życia. W 1901 roku Wenezuela przeżyła tzw. rewolucję liberalną, która zebrała krwawe żniwo szczególnie w rejonie, gdzie mieszkała Zuzanna. Tysiące zabitych, inwalidów, sierot, ogromny wzrost biedy i narastające niezadowolenie oraz gniew społeczeństwa.

W takich właśnie okolicznościach Zuzanna poczuła się powołana do pomocy i służby najbardziej potrzebującym.  Duży wpływ na życie i rozwój duchowy miał jej proboszcz ks. Sixto Rosa . On to założył szpital św. Antoniego i mianował Zuzannę jego kierowniczką. Towarzyszyła jej grupa kobiet, które podobnie jak ona ofiarowały swoje życie służbie     ubogim i które już wtedy odczuwały pragnienie i powołanie do życia zakonnego. Chorzy, kalecy i ludzie, którzy niezmiernie cenili pracę tych kobiet popularnie nazywali je siostrami. Ten typ posługi oraz pragnienie „sióstr” doprowadziło do ustanowienia Kongregacji Sióstr Ubogich z Alta Gracia, która prawnie zaistniała w 1906 roku. Zuzanna przybrała imię Candelarii od św. Józefa.

Z upływem czasu nowa kongregacja rosła w liczbę stawiając sobie nowe zadania i otwierając nowe fundacje. W Alta Gracia siostry ufundowały instytucję zwaną „Kroplą Mleka”, która świadczyła pomoc sierotom i najbiedniejszym, ofiarując im posiłki. Z całego kraju napływały prośby od osób i instytucji, aby siostry zaopiekowały się szpitalami lub prowadziły ośrodki pomocy dla ubogich i inwalidów.

Kongregacja rozrastała się liczebnie i poświęcała się różnym formom  posługi, otwierając nowe szpitale i klasztory. Był to również czas poszukiwania kanonicznego rozwiązania problemów prawnych związanych z istnieniem kongregacji. 25 marca 1925 roku O. Generał Zakonu Karmelitańskiego podpisał dekret afiliacyjny, na mocy którego Ubogie Siostry zostały włączone do Karmelu. Tego samego roku, 26 lipca matka Candelaria otrzymała habit karmelitański.  Dnia 31 stycznia 1940 roku oddała życie Bogu mówiąc: „Jezu, Jezu… zwyciężyłam.” W ten sposób dziękowała Bogu, za dar wytrwałości i wierności jej powołaniu, które otrzymała od Niego, aby służyć ludziom do końca. Już wkrótce po jej śmierci, cieszyła się opinią świętości wśród wenezuelskiego ludu, szczególnie wśród ludności zamieszkującej te miejscowości, z którymi związane było jej życie. W roku 1969 rozpoczął się proces beatyfikacyjny, który zakończył się w kwietniu 2008 roku.

27 kwietnia 2008 roku w Caracas (Wenezuela), miała miejsce beatyfikacja Matki Candelarii od św. Józefa - założycielki sióstr karmelitanek znanych również jako Wenezuelskie Siostry Karmelitanki. Wielotysięczny tłum wiernych uczestniczący we Mszy św. był świadectwem wielkiego szacunku i popularności matki Candelarii, oraz czytelnym znakiem mówiącym o ofiarności i duchu ewangelicznym, z jakim Matka Candelaria służyła ludziom, szczególnie tym najbardziej potrzebującym.

Hiszpańscy Męczennicy

„Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować" (J I5, 20).

Do grona prześladowanych za Kościół i Chrystusa należą także męczennicy hiszpańscy z lat 30-tych XX wieku. Ogłoszona wówczas konstytucja wprowadziła m.in. rozdział Kościoła od państwa, co w praktyce podporządkowywało Kościół władzy świeckiej i prowadziło do maksymalnego wyparcia go z życia publicznego. Usunięto religię ze szkół, zakazując przy tym księżom i siostrom zakonnym wykonywania zawodu nauczyciela. Odebrano zakonom prowadzone przez nie szkoły, które na ogół stały na wysokim poziomie, co uderzało zarówno w Kościół, jak i w ogólnokrajowy system oświaty. Ponadto trzeba było uzyskiwać zezwolenia państwowe na organizowanie procesji, a rząd przyznał sobie prawo rozwiązania zakonów i wprowadził rozwody. Towarzyszyła temu ostra kampania przeciw Kościołowi, brutalne ataki na biskupów, księży i siostry zakonne. Zarzucano im bogactwo i rozwiązłość, zacofanie i obojętność na najuboższych. Jezuitów oskarżano o zatruwanie studzien, zakonnice o wyuzdanie seksualne, wszystkie zaś osoby zakonne o zepsucie i szkodliwość społeczną.

10 maja 1931 roku lewicowi radykałowie wywołali w Madrycie rozruchy, podczas których spalono kilka kościołów i raniono wiele osób. Rozpoczęła się masowa nagonka na Kościół w całym kraju. W wyborach 16 lutego 1936 r. wygrała lewica, skupiona we Froncie Ludowym (socjaliści, Lewica Republikańska oraz inne partie republikańskie, anarchiści, komuniści i inni). Wyniki wyborów zachęciły lewicę do wyjścia na ulice, organizowania strajków, zajmowania majątków ziemskich i zakładów pracy. Podczas demonstracji 1 maja 1936 r. w Madrycie śpiewano pieśni rewolucyjne i niesiono portrety przywódców komunistycznych, m.in. Lenina i Stalina. Towarzyszyło temu niszczenie świątyń, mordowanie księży, sióstr zakonnych i świeckich działaczy katolickich. Według zaniżonych raczej źródeł oficjalnych od połowy lutego do połowy lipca 1936 r. m.in. spalono 170 kościołów, zamordowano 330 osób a ponad półtora tysiąca raniono i dokonano 213 nieudanych zamachów na różne osoby. Szerzyło się bezprawie i przemoc, a część lewicy nie kryła, że dąży do powtórki tego, co się wydarzyło w 1917 r. w Rosji. Tymczasem kraj coraz bardziej pogrążał się w anarchię i rewolucję. Bunt przeciw władzom centralnym, które nie panowały nad sytuacją wybuchł 17 lipca 1936 r. Na czele wojskowych, którzy wypowiedzieli posłuszeństwo rządowi, stanął gen. Francisco Franco y Bahamondi, do którego dołączył  gen. Emilio Mola y Vidal. Rozpoczęła się wojna domowa, która trwała niemal trzy lata, kosztowała życie ok. 300 tys. ludzi, do tej statystyki trzeba dodać jeszcze co najmniej 170 tys. zmarłych wskutek chorób i głodu. Walki spowodowały też ogromne zniszczenia w kraju, pogrążając go na wiele lat w izolacji międzynarodowej. Wojna trwała formalnie do 31 marca 1939 r., czyli do zdobycia przez wojsko Madrytu. Następnego dnia gen. Franco ogłosił koniec walk - po 978 dniach.

Wojna domowa miała charakter międzynarodowy, gdyż po obu stronach walczyli obywatele różnych krajów. Republikanów wspierały ZSRR oraz zwolennicy lewicy z całej Europy (wśród nich kilkutysięczna rzesza ochotników z Polski) i innych części świata (głównie Ameryki Północnej) w ramach tzw. Brygad Międzynarodowych. Nacjonaliści zaś korzystali z pomocy przede wszystkim Niemiec hitlerowskich i faszystowskich Włoch. Najbardziej poszkodowany wyszedł z wojny Kościół katolicki.  Według obliczeń historyka Kościoła, bp. Antonio Montero Moreno, w wyniku rozstrzeliwań, tortur i innych prześladowań zginęło 6832 duchownych, w tym 12 biskupów i 1 administrator apostolski, 4184 księży diecezjalnych, 2365 kapłanów i braci zakonnych, 238 sióstr zakonnych i 32 seminarzystów. Duchowni byli od początku istnienia republiki szczególnie prześladowani przez lewicę jako "ostoja reakcji" i przeciwnicy postępu społecznego. W niektórych środowiskach rewolucjonistów należało nawet w dobrym tonie zabicie "klechy" lub "czarnej", czyli zakonnicy, przy czym zazwyczaj towarzyszyły temu znęcanie się nad ofiarami, szydzenie z wiary, gwałcenie mniszek oraz bezczeszczenie i burzenie kościołów, parodiowanie Mszy i nabożeństw itp. Księży nie tylko rozstrzeliwano, ale często krzyżowano, duszono, zrzucano z gór lub okien wielopiętrowych budynków. Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku rozpoczęto gromadzenie materiały o męczennikach za wiarę, przynajmniej tych, których okoliczności śmierci były najlepiej udokumentowane.

29 marca 1987 r. Jan Paweł II wyniósł na ołtarze pierwsze ofiary wojny domowej w Hiszpanii, beatyfikując trzy karmelitanki bose zamęczone w Guadalajarze 24 lipca 1936 r. W następnych latach Ojciec Święty przewodniczył kolejnym tego rodzaju obrzędom - w sumie było ich 10, podczas których ogłosił błogosławionymi kilkuset męczenników, w większości Hiszpanów, wśród których były także osoby innych narodowości: argentyńskiej, urugwajskiej i francuskiej. Następnie 21 listopada 1999 r. Papież ogłosił pierwszych 10 świętych wojny domowej. Dnia 28 października 2008 r. do chwały ołtarzy wyniesiono kolejnych 498 hiszpańskich męczenników, wśród nich znalazło się 16 karmelitów z Prowincji Katalońskiej. Byli to: Angel M. Prat Hostench, Eliseo M. Maneus Besaiduch, Anastasio M. Dorca Coromina, Eduardo M. Serrano Buj, Pedro M. Ferrer Marin, Andres Corsino M. Sole Rovera, Migiel M. Soler Sala, Juan M. Puigmitja Rubio, Pedro Tomas M. Prat Colldecarrera, Eliseo M. Fondecava Quiroga, Jose M. Escoto Ruiz, Elias M. Garze Egea, Ludovico M. Ayet Canos, Angel M. Presta Batlle, Fernando M. Llovera Puigsech, Eufrosino M. Raga Nadal.

Patrząc na tak wielką rzeszę męczenników, nietrudno zauważyć, że czasy się zmieniły, ale chrześcijanie za wyznawanie swojej wiary często muszą zapłacić najwyższa cenę, oddać życie. Heroiczności nie brakuje i dzisiaj… A św. Paweł pisze: "Wszystkich, którzy chcą pobożnie żyć w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania" (2 Tm 3,12).