Homilia o. Prowincjała wygłoszona w czasie uroczystości odpustowej we Włodzimierzu Wołyńskim
Data publikacji: niedziela, 10-11-2024
Bracia i Siostry obecni na Uroczystości odpustowej ku czci Patrona miasta i Wołynia
– św. Jozafata Kuncewicza!
Czcigodny biskupie, kapłani katolickich obydwu obrządków z Ukrainy i Polski,
kapłani prawosławni oraz wy wszyscy wierni!
Włodzimierz Wołyński, miejsce urodzin św. Jozafata Kuncewicza (1580-1623), w dniu dzisiejszym – jak każdego roku - czci swojego Świętego. W tej pięknej barokowej, karmelitańskiej świątyni pw. św. Anny znajduje się boczny ołtarz z jego wizerunkiem. Postać Świętego ukazana jest na tle starej prawosławnej katedry, pamiętającej jeszcze czasy jego dzieciństwa. Zazwyczaj w ikonografii św. Jozafat przedstawiany jest w stroju biskupim rytu wschodniego. Jego atrybutem jest topór.
To możemy zobaczyć, aby wspominać. Jeszcze możemy pójść do miejsca, gdzie przyszedł na świat, gdzie jakiś czas mieszkał. Spróbujmy jednak przypatrzeć się Jego sylwetce duchowej, która wciąż nas inspiruje. Stąd nasza tutaj obecność.
Papież Franciszek 12 listopada 2018 roku, podczas Mszy św. w domu św. Marty, nawiązując do liturgii tego dania, a konkretnie do pierwszego czytania, w którym św. Paweł kreślił sylwetkę przełożonego Kościoła - biskupa powiedział, że przed Bogiem nie liczy się to, aby być miłym, dobrze głosić kazania, ale aby być pokornym i służyć. W tym kontekście papież przypomniał postać świętego Jozafata Kuncewicza, biskupa i męczennika, którego dzisiaj w sposób szczególny czcimy.
Nawiązując do powyższych słów papieża proponuję, abyśmy spróbowali dostrzec w życiu św. Jozafata te dwie piękne cnoty: pokorę i służbę, aby w jakiś sposób zobaczyć: czy ja w swoim życiu odnajduję te dwie piękne chrześcijańskie postawy?
Pokora (świadectwo życia)
Odnalazłszy Prawdę w Kościele Rzymskim, Jan – późniejszy Jozafat - przyjął Unię, a wkrótce z racji swego powołania kapłańskiego, wstąpił do Zakonu św. Bazylego Wielkiego (1604). Habit przyjął w unickim kościele Świętej Trójcy i od razu złożył śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Od tego momentu zaczął nosić imię Jozafat.
Często mówi się o św. Jozafacie tylko w związku z jego śmiercią męczeńską, a przecież lata spędzone w klasztorze, w duchu pokory, były przygotowaniem do złożenia ofiary z życia dla Chrystusa i jedności Jego owczarni.
Życie w klasztorze spędzał na modlitwie i pracy, nie stronił od umartwień ciała, ofiarowując to wszystko za nawrócenie schizmatyków. Zachowywał wszystkie posty, sypiał często na podłodze, praktykował samobiczowanie. Na ciele nosił włosiennicę, piersi i biodra okręcał łańcuszkiem z kolcami. Znajdował też czas na czytanie ksiąg klasztornych do nabożeństwa, oraz czytał Żywoty świętych.
Gdy został arcybiskupem, pomimo wielu obowiązków, ciągle pamiętał o tym, że jest zakonnikiem. Żył bardzo skromnie, nie korzystał z bogactw arcybiskupstwa. Wspólnie ze współbraćmi śpiewał w katedrze św. Zofii godziny kanoniczne, brał udział we wszystkich nabożeństwach, nie zaniedbując tego nawet podczas podróży, kiedy dla wypełnienia obowiązku wobec Boga zatrzymywał się w napotkanych cerkwiach. Nadal zachowywał wszelkie posty (nigdy nie jadał mięsa), biczował się jak dawniej. Jego modlitwy miały na celu przede wszystkim nawrócenie tych, którzy tego potrzebowali. Święty Jozafat intensywnie pracował również nad reformą duchowieństwa.
Nieustanna praca i modlitwa zabierała mu dużo czasu, dlatego swój dzień rozpoczynał już o godzinie drugiej; w zimie pozwalał sobie na sen do trzeciej.
Służba (budowanie jedności Kościoła)
Oddając cześć naszemu dzisiejszemu Patronowi, zazwyczaj mówimy o tym, że przelał On krew za jedność Kościoła. Służył Kościołowi, pragnąc Jego jedności.
Świętemu Jozafatowi Kuncewiczowi papież Pius XI poświęcił fragment swej encykliki Ecclesiam Dei. Czytamy w niej m.in.: Jakby z natchnienia Bożego pragnął przyczynić się do przywrócenia jedności chrześcijańskiego świata; wyczuł także, że jego wkładem może być zachowanie w łączności z Kościołem powszechnym obrządku bizantyńsko-słowiańskiego i zakonu mnichów bazylianów.
Jego największą troską było więc zachowanie jedności ze Stolicą Piotrową. Skrzętnie więc zewsząd wyszukiwał i gromadził wszelkie dowody zdolne ją potwierdzić i wzmacniać, a zwłaszcza pilnie badał księgi liturgiczne, którymi posługiwały się Kościoły Wschodnie oraz dysydenci, a które były im przekazane przez świętych Ojców. Tak dokładnie przygotowany, podjął Jozafat dzieło przywrócenia jedności.
- posługa Słowa – Duszochwat
Skoro tylko został wyświęcony na diakona, od razu – jak zapisali kronikarze - zwrócił się bezpośrednio do wiernych, broniąc w swoich kazaniach katolicyzmu. Inną ulubioną przez niego metodą nawracania było odwiedzanie domów mieszczan.
Jednym z jego zajęć było spowiadanie wiernych; nie odrzucał przy tym nikogo. Sam spowiadał się często i równie często mówił, że pragnąłby nosić ze sobą spowiednika, aby móc ustawicznie oczyszczać swoją duszę. Często i długo spowiadał swoich wiernych, odwiedzał więzienia i szpitale, udzielając posług duchowych, a nierzadko wsparcia materialnego. Również jako arcybiskup nie zapomniał o ubogich, goszcząc ich w swojej siedzibie, nawiedzając jak dawniej szpitale i wspomagając w różny sposób.
Słowo św. Jozafata Kuncewicza było żywe, przekonujące, docierające do każdego. Zauważyli również tę Jego cechę wrogowie i nieprzyjaciele, którzy nazywali go duszochwatem. Jeden z biografów Świętego (dk. Piotr Siwicki) w szkicu Święty Jozafat pisze: Św. Jozafat był typem wschodniego mnicha-ascety […]. Jego wschodnia asceza i wierność rodzimej tradycji przyciągały ludzi, widzących w nim urzeczywistnienie ideału ruskiego mnicha. Z drugiej strony św. Jozafat, który znał tylko język ruski i polski, nie czerpał swych argumentów za Unią z dzieł teologów łacińskich, lecz ze źródeł rodzimych, jak cerkiewne księgi liturgiczne, które znał na pamięć, czy kroniki ruskie. Z nich właśnie dowodził, że jedność z Rzymem nie jest dla Kościoła ruskiego innowacją, lecz powrotem do źródeł. Połączenie ascezy mniszej, gorliwości w sprawowaniu Liturgii i kaznodziejstwie z argumentacją wziętą z rodzimych źródeł – oto co spowodowało, iż św. Jozafat nazwany został jeszcze za życia przez swych przeciwników duszochwatem – tym, który chwyta dusze.
Bracia i Siostry!
Jesteśmy wszyscy we wspólnocie Kościoła od chwili Chrztu. Zapytajmy się i zastanówmy się: Czy moje życie jest dobre i piękne? Czy buduję wspólnotę Kościoła, czy może ją rozbijam od wewnątrz? Czy naśladuję św. Jozafata w budowaniu jedności chrześcijan? Mam być dla innych światłem w ciemności. Mam być drogowskazem wskazującym na Chrystusa. Mam być znakiem zapytania – skąd biorę siły i moc żeby mądrze, pięknie i szlachetnie żyć w postawie pokory i służby? Jestem powołany do tego, aby być zielonym drzewem, wydającym owoce dobrych uczynków.
Św. Jozafat wzywa nas do tego abyśmy zadali sobie pytanie o to w jaki sposób postrzegamy swoją wiarę. Dzisiaj, kiedy świat staje się taką globalną wioską, gdzie łatwo wszędzie dotrzeć, gdzie możemy zetknąć się z różnymi kulturami i religiami, pytanie o naszą wiarę staje się niezwykle istotne. Pytanie o to w kogo ja wierzę , na kim próbuję oprzeć swoje życie, co jest postawą dla mnie do wiary w Boga?
Pozostałe aktualności
niedziela 12.04.2026
niedziela 12.04.2026
sobota 04.04.2026
piątek 03.04.2026
czwartek 26.03.2026
sobota 21.03.2026
piątek 20.03.2026
piątek 20.03.2026
piątek 20.03.2026
czwartek 19.03.2026
środa 18.03.2026
wtorek 17.03.2026
wtorek 17.03.2026
wtorek 17.03.2026








